sobota, 16 kwietnia 2011

Oko w oko

Zawsze się zastanawiałem czy ludzie występujący na scenie specjalnie unikają patrzenia w kamery/aparaty wycelowane w nich przez obsługujących je operatorów czy po prostu ich nie widzą. W telewizji niezwykle rzadko się zdarza, aby wzrok aktora/konferansjera/artysty spotkał się z 'okiem' kamery. Zawsze też dochodziłem do przekonania, że cała scena muzyczno-aktorska jest po prostu wyuczona, żeby tak nie robić. Z drugiej strony fotoreporter powinien być w miarę możliwości niewidzialny (pisałem o tym przy okazji Pomarańczowego koncertu Józefa Skrzeka) i tak się zachowywać, aby nikomu nie przeszkadzać. Artysta nie powinien mnie widzieć, nie powinien zwracać na mnie uwagi, ani rozpraszać się moją obecnością, zgadza się?
Jak zwykle praktyka ma się trochę inaczej do rzeczywistości niż teoria. Pomimo moich starań niewidzialny nie jestem - chociaż większość reporterów, z którymi spotkałem się podczas koncertów, jest jakby trochę bardziej widzialna :) i zdarza się spotkać oko w oko z kimś po 'drugiej stronie'. Był tego najlepszy przykład w poprzednim poście, gdzie Michał Wójcik z wdziękiem gładzi swoje pióra wprost do mojego obiektywu:



Przy okazji można tutaj zauważyć ciekawe zjawisko, niektórym ludziom patrzącym wprost w obiektyw wyskakuje zez, chociaż w rzeczywistości go nie mają:) ale o tym może kiedy indziej...

Z tej samej imprezy jest jeszcze dwa takie strzały:
Piotr Bałtroczyk chodzący między publicznością odwrócił się i spojrzał dokładnie tam, gdzie miał spojrzeć :)



oraz turecki Przemysław Borkowski z Kabaretu Moralnego Niepokoju słuchający z uwagą Polaka w Londynie, czyli Roberta Górskiego:



Panowie nie wyglądają na zbytnio rozproszonych moją obecnością, nie sądzicie?


Swoją drogą i Bałtroczyk, i Borkowski są rodowitymi Olsztyniakami, na pewno o tym nie wiedzieliście ;)

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Plastusiowo

Swego czasu wprowadzili nowy styl rozśmieszania publiczności na polską scenę kabaretową. Parę ładnych lat temu zrobili niesamowitą furorę skeczami w chińskiej restauracji, na polu golfowym, otwarciem hipermarketu czy chyba legendarną już postacią Tofika:) Na pewno nie ma w tym kraju osoby, która nie kojarzyłaby kabaretu Ani Mru Mru, ale z pewnością co najmniej połowa z Was nie wie, który Wójcik to Michał, a który Marcin :P
Naprostuję Wam to jednoznacznie: Michał Wójcik aka Tofik, Chińczyk, Maciej (od smoka) to ten z genialną mimiką twarzy, plastyczność jego min jest zdecydowanie powyżej średniej europejskiej, to ten, który na scenie więcej macha rękami, nogami, wytrzeszcza oczy (lub jak kto woli, ten wyższy :)
Ponieważ przez powtarzanie lepiej się zapamiętuje, a większość ludzi jest jednak wzrokowcami, przypominam kilka strzałów ze Spodka :)










Żeby nie było, że promuję tylko fotografię, to macie jeszcze krótki filmik z przygotowań do występu: