środa, 27 lipca 2011

Szwedzkie niespodzianki (2/2)

Wczoraj pisałem o Impali, miłej niespodziance gdzieś na zadupiu w Szwecji.
I można byłoby uznać to spotkanie jako przypadek, w końcu w Polsce też od czasu do czasu widuję się amerykańskie klasyki, gdyby nie fakt, że podczas wycieczki nad Bałtyk spotkało mnie kolejne, jakże miłe zaskoczenie!

Przejeżdżając nieopodal jednego z domów, gdzieś wśród pól rzucił mi się w oczy jaskrawy zółty kolor. Czarne pasy przechodzące przez długą maskę, dach, aż po nisko opadający kufer nie pozostawiły żadnych złudzeń: mocne, amerykańskie, zadziorne COŚ!
Musiałem tam wrócić :))
Następnego dnia:




Chevy Chevelle, rocznik '71. Mniam :P

a obok tak po prostu leżał jego tunel środkowy :)











Również towarzystwo miał zacne - jeśli pominiemy kilkunastoletnie BMW serii 5 ;)


Kadett B, przełom lat 60tych i 70tych ubiegłego wieku :) Silnik 1.2, 60KM

Szwedzi chyba naprawdę kochają stare wozy :)

wtorek, 26 lipca 2011

Szwedzkie niespodzianki (1/2)

Z ruchem kołowym na południu Szwecji jest tak, że go nie ma :) Pomijając większe miasta i ich najbliższe okolice, trasy wyglądają mniej więcej tak:




Nie jest to boczna droga, tylko przelotówka E22 ze Sztokholmu do Malmö (fota zrobiona z tego wiaduktu), czyli chyba można się spodziewać, że powinna być nieco bardziej... ruchliwa, co nie?

Podczas mojej pierwszej wizyty w tym kraju przekonałem się, że można jeździć tylko samochodami rodzimej produkcji. Po ulicach Karlskrony jeździły tylko Volviaki i Saaby. Jeśli pojawiła się jakaś inna marka, to z reguły miała obce blachy, a największe skupisko nie-szwedzkich samochodów spotkałem dopiero w karlskrońskim muzeum samochodów...
Również tym razem nie spodziewałem się niczego innego, jednak pobyt na prowincji mile mnie zaskoczył :)

Wracając do hotelu, dostrzegłem schowaną za garażami miłą odmianę od pojazdów z głową czerwonego czegoś (chyba to gryf jest :) na masce lub wierzgającymi łosiami na tylnej klapie.
Nie czekając ani chwili udałem się na łowy...




Taaak. Impala, rocznik '63. 
Trochę nadgryziony zębem czasu, ale nadal trzyma fason.


 Chyba niezbyt często jeżdżony, stoi w miejscowości, która w porywach (z turystami) ma 1000 mieszkańców. .




Ciekawe czy ktoś popracuje nad jego kondycją (?)