sobota, 27 sierpnia 2011

Trochę ochłody

No, to nie muszę już lecieć do Egiptu, żeby się pocić jak bizon pędzący przez prerię, wystarczy mi wyjść z domu, a od razu jestem cały mokry :) Lato przypomniało sobie o dzieciakowych wakacjach i chociaż na koniec dołożyło trochę do pieca. Lepiej późno, niż wcale.
Ponieważ nie da się za bardzo sfotografować upału (a przynajmniej w tym upale nic nie przyszło mi na myśl), więc dla kontrastu wrzucam wspomnienie zimowej wyprawy na Pilsko. Tak dla ochłody ;)



Panoramka z Hali Miziowej
...i jak, lepiej?