środa, 4 stycznia 2012

Nowy rok

Nowy rok to zawsze okres życzeń i postanowień. 
Nie będę Was jednak zamęczał listą moich noworocznych postanowień, przecież każdy wie, że niewielu z nich dotrzymam, a o tych, których dotrzymam, i tak nie powiem ;). Dziś nie o tym...


Nierozłącznie z nadejściem nowego roku związane jest odejście starego (oczywista oczywistość;), a wraz z odejściem starego pojawia się czas podsumowań i analizy tego, co za nami. Nie można mówić o przyszłości, nie znając historii. 
Nie będę Was też dzisiaj zanudzał tym, co mi w zeszłym roku nie wyszło i dlaczego miałem tak duże przerwy w pisaniu, więc po prostu przez kolejnych kilka wpisów zrobię trochę podsumowań i postaram się nadrobić powstałe zaległości, które (jak każdemu z nas) pojawiły się w mojej przygodzie z uzewnętrznianiem prac dla szerszego grona odbiorców.

Na pierwszy rzut pójdą zdjęcia zza naszej zachodniej granicy, przed wakacjami (o zgrozo) spędziłem tam jakiś czas, więc było nieco okazji do naciśnięcia spustu migawki.
Ruszamy:

Parę tygodni spędzonych w najbogatszej części Niemiec, czyli Bawarii utwierdziły mnie w przekonaniu, że jest tam na tyle fajnie, że mógłbym tam zamieszkać. Bliskość Monachium i Ingolstadt sprawiają, że BMW i Audi są w tym rejonie najtańsze w całych Niemczech :) 
Bawarczycy są zupełnie inni niż ich rodacy z północy. Usmiechnięci, przyjaźni, , spokojni, no i bogaci. Trochę, jak w moim ulubionym rejonie Polski (pieknywschod.pl), tylko z tym bogactwem sprawa ma się ciut inaczej... W dużej mierze zajmują się rolnictwem i korzystają z dobroci natury.
Dlatego charakterystycznym krajobrazem południowej części Bawarii (a tam właśnie przebywałem) są pastwiska z szopami dla bydła lub na maszyny rolnicze. Takie widoki nie należą do rzadkości:










Pogoda nie zawsze była łaskawa, ale dzięki temu na zdjęciach jest tzw. 'klimat' ;)