sobota, 28 stycznia 2012

Słowackie złoto

Dzisiaj minimalistycznie, bo rano kawał drogi przede mną. A komu w drogę, temu... dobre auto się przyda :)


niedziela, 22 stycznia 2012

Zimowe góry

Chodzenie po górach nie jest moim ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu. No chyba, że to Bieszczady :) Od dawna marzę, żeby wybrać się tam w zimie, aby zobaczyć je jeszcze z innej strony, niż oglądam je praktycznie co roku.
Latem jest jednak tak, że nocleg u moich rodziców koło Krosna jest za fri i wypad w Bieszczady nie jest problemem, to tylko nieco ponad sto kilometrów :) Natomiast zimą ten nocleg nie jest możliwy i jakoś nigdy w zimowe Bieszczady nie udało mi się dotrzeć - niby można pojechać na płatną kwaterę, ale to jakoś nie to samo... Jest jednak cień nadziei, że wkrótce się to zmieni, bo od tego roku moja przyjaciółka (brzydko mówiąc) 'załapała się' na całoroczny pensjonat w Polańczyku (mała prywata: pozdrowienia Burger!:) i teraz wystarczy tylko znaleźć wolny weekend, poszerzyć go o 2-3 dni i można jechać :D
Ale nie o tym chciałem dzisiaj napisać, o moim polowaniu na zimowe scenerie w Bieszczadach jeszcze będzie.
Pewnie część z Was słyszała dzisiaj o wielkiej akcji ratunkowej na Babiej Górze, gdzie grupa 22 (dwudziestu dwóch!) ludzi utknęła w pobliżu szczytu, gdzie wspięła się, aby rozbić sobie biwak... wszyscy widzimy jakie są warunki za oknem, wielu nawet nie rusza się z domu, bo zimno, mokro i ciągle coś pada na głowę. Otóż grupa ponad dwudziestu zaawansowanych już wiekiem osób wybrała się w ten weekend na Babią Górę i utknęli na niej właśnie w powodu zimowej pogody i zmroku. Co za bezmyślność wybierać się na niezbyt w końcu łatwą do zdobycia górę w zimę, przy silnym wietrze, odczuwalnej temperaturze poniżej -10°C oraz przy oficjalnej informacji o zagrożeniu lawinowym i grubości śniegu od 70 do 200 cm ? Do tego wszystkiego okazało się, że wezwani na pomoc ratownicy, zostali odesłani z kwitkiem, bo siedmioosobowa 'najwytrwalsza' grupa stwierdziła, że jednak sobie poradzi. Po kilku godzinach i kilku kolejnych zmarzniętych tyłkach ratownicy zostali ponownie wezwani, ponieważ 'turyści' jednak nie bardzo dali radę...
Nie byłoby w tym dla mnie nic ciekawego, gdyby nie rozbrajająca szczerość starszej pani przed kamerą tv, gdzie po udanym w końcu zejściu powiedziała: 'TOPR nas sprowadził szczęśliwie na dół, nam się nic nie stało, podziękujemy im za to'. Ojej, jaka miła pani, podziękuje ratownikom, którzy całą noc zapierniczali w śniegu po pas, pod górę, w zamieci i mrozie, aby ją i jej towarzyszy bezpiecznie sprowadzić z gór, gdzie robiła sobie biwak w środku zimy! Szczyt chamstwa proszę pani! Ciekawe czy tak samo uśmiechałaby się do kamery, gdyby przyszło jej zapłacić chociaż połowę kosztów tej akcji ratunkowej? Czy cała grupa byłaby tak samo szczęśliwa, gdyby dostała rachunek na kilkadziesiąt tysięcy złotych za całonocną pracę sześćdziesięciu (!) ratowników wraz ze sprzętem? Nie sądzę...
No i przez tego newsa przypomniała mi się moja zeszłoroczna wyprawa na Pilsko. Pogoda piękna, bezwietrzna, Słońce świeciło, śniegu niby niewiele, a i tak pod szczytem zapadaliśmy się w śniegu prawie po pas. Nie był to łatwy spacer, chociaż otrzymane w nagrodę widoki były tego warte. Spójrzcie sami:



Widok na Babią Górę

Panorama z Hali Miziowej