wtorek, 22 maja 2012

Zacny wieczór

Wracamy do tematyki koncertowej. Ale za to w jakim wydaniu!
Ile było zachodu, żeby zdobyć akredytację :) Już miałem wizję nieodżałowanej straty i braku możliwości posłuchania jednego z najlepszych przedstawicieli symfonicznego metalu (tak chyba na ten gatunek mówią;), jaki działa na naszej półkuli. Ale udało się, rzutem na taśmę dostałem wiadomość: jest akredytacja!
Szkoda więcej słów, niech przemówią zdjęcia:)
Epica w katowickim Mega Club'ie (uwaga, dużo materiału!):





















Simone zostawiła kilka włosów na statywie mikrofonu :)

Dawno nie byłem na koncercie, na którym dostałbym gęsiej skórki. Ten był właśnie jednym z nich :D