wtorek, 14 sierpnia 2012

O motywacji słów kilka...

Sezon urlopowy trwa na całego, dlatego i u mnie trochę przestoju. Chwila odpoczynku i człowiek bardzo trudno wraca do swojego codziennego rytmu działania. Czasem potrzeba specjalnego 'kopniaka', żeby ruszyć się z miejsca...
O motywacji do działania pisałem już wcześniej i dzisiaj chciałbym przytoczyć kolejny jej przykład, gdy komuś obiecałem i w końcu musiałem zająć się danym tematem :)
Dawno, dawno temu, za górami, za lasami... a dokładniej we wsi Wrocławiem zwanej, obiecałem pewnej Annie, że będzie miała ode mnie kilka zdjęć :)  Po kilku latach oczekiwań... nie no, trochę wcześniej :D nareszcie się ich doczekała, trafił się wyjazd do stolicy Dolnego Śląska, więc i zdjęcia mogły dojść do skutku. Nie przymierzając było to jakiś rok temu :)  Później, po wielu przypominaniach ze strony Ani, po jeszcze większej ilości mojego zabierania się za post-proces i w końcu po jej rezygnacji, że kiedykolwiek ujrzy foty, wreszcie udało mi się wpasować z obróbką w klimat, jaki odnosi się zarówno do miejsca, jak i Ani we własnej osobie. A muszę Wam powiedzieć, że Anka jest osobą nieprzeciętnie i niestandardowo wrażliwą na punkcie estetyki, kolorów, itp. Bo kto 'przeciętny' pozwoliłby sobie zrobić takie foto:


i jeszcze je polubić!

Z tego właśnie powodu wszelkie moje próby obróbki spełzały na odbijaniu się od ściany myśli: 'Jej się to nie będzie podobać...'. Ale dane słowo jak zawsze zobowiązuje, więc koniec końców zdecydowałem, że klimat będzie następujący:





a taki miał być wstępnie:




Poza tym Anka ma ostatnio ciekawe pomysły na stylizacje i dała się poznać, jako dzielna nosicielka statywów, lamp, itp. (ale o tym może kiedy indziej;), więc kto wie.. może jeszcze kiedyś coś zmajstrujemy razem :)