piątek, 17 maja 2013

Tarja

Wiele w tym miejscu piszę o marzeniach, cierpliwości w oczekiwaniu na okazje ich spełniania lub działaniu w tym kierunku. Pojawia się okazja, ale samemu trzeba działać, aby ją wykorzystać. Było tak na przykład w przypadku zorzy, Okazją na jej zobaczenie było apogeum cyklu aktywności Słońca, a okazją na zdjęcia Tarji były koncerty w Czechach, trzy w Zlinie i jeden w Pradze. Do Zlinu jest stosunkowo niedaleko, a koncerty w Czechach, nie rozumieć dlaczego, są jakby bardziej żywiołowe. Marzyłem o fotografowaniu na jej koncercie odkąd odeszła z Nightwish'a i od pierwszego solowego koncertu w warszawskiej Stodole.
Wszystko było już dograne, akredytacja załatwiona, a na zdjęcia pozwalali tylko podczas pierwszego koncertu z Zlinie, kilka dni po Wielkanocy. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że w środę przed świętami grałem w siatkówkę i poważnie skręciłem (a jak się wczoraj okazało, również złamałem) nogę... Opuchlizna schodziła ponad dwa tygodnie, przez kolejne dwa nosiłem specjalnego buta usztywniającego, a kolejne dwa spędziłem na rehabilitacji... Mogę chodzić, noga nadal puchnie, ale jej grubość zależy od jej obciążania, czyli im więcej chodzę, tym jest niestety gorzej. O bieganiu nie ma mowy, nie mówiąc o skakaniu. W piątek skończyłem zwolnienie, ale lekarz powiedział, że nadal powinienem siedzieć w domu, po prostu super...
Ale wróćmy do Tarji. Koncert w Czechach przepadł, bo moja stopa dzięki opuchliźnie mogła naciskać gaz i hamulec jednocześnie, nie wspominając o bólu i konsekwencjach jej ruszania:| Jednak mimo wszystko pojawił się cień nadziei, że uda mi się dostać na koncert we Wrocławiu! Musiałem się jednak sprężyć i naprężyć, a noga musiała wrócić do jako-takiej sprawności:) Chociaż ideału nie ma, to jednak rehabilitacja pomogła, mogłem już poruszać się bez kul, buta i pomocy innych osób.
Warto było poczekać i nie poddawać się, akredytację otrzymałem rzutem na taśmę kilka dni przed koncertem i to mimo zamkniętej już listy foto! Dobrze, że Izie pasował wyjazd do Wrocławia i mogła wyręczyć mnie trochę w prowadzeniu auta:)













Inaczej, niż zwykle, w tym przypadku pozwolono na zdjęcia tylko podczas bisów, ale za to cała publiczność rzuciła się wtedy pod scenę pstrykać foty. Ruch gorszy niż na Matecznym w Krakowie...
Ku przypomnieniu, koncert z 11 maja 2013 :)