sobota, 28 września 2013

Fotografia planowana - powrót

Fotografia koncertowa jest fajna. Naprawdę podoba mi się praca w fosie, jest to jedna z tej szerokiej dziedziny fotografii reporterskiej (nie mylić z reportażową;), gdzie rzeczywiście poprzez naciśnięcie spustu migawki można chwycić ulotne chwile i zatrzymać je dla potomności. Fotograf ma na celu znalezienie najlepszego w danej sytuacji kadru, reszta odbywa się już niejako poza nim, więc czasem trzeba mieć trochę szczęścia, a czasem trochę cierpliwości. Tak, często należy trochę poczekać! A to na błysk z reflektora, a to na spojrzenie, a to na obrót gitarzysty... Cierpliwość popłaca, dobrze o tym wiem i to nie tylko w fotografii. Jednocześnie trzeba na bieżąco zerkać naokoło, aby nie przegapić ciekawej akcji na przykład po drugiej stronie sceny! To wszystko jest super, trafianie w najlepsze momenty koncertu i chwytanie ich daje mi wiele radości, satysfakcji i poniekąd dumy.
Jest to jednak fotografia stosunkowo mało zależna od samego fotografa, stojąc w fosie, która w klubach ma pół metra szerokości (lub nie ma jej wcale) mam bardzo mały, żeby nie powiedzieć znikomy wpływ na bardzo wiele rzeczy. Gitarzysta obróci się tyłem do światła, perkusista siedzi za daleko i zakrywają go talerze, basista skacze, jakby się oblał wrzątkiem, o braku światła na wokaliście nawet nie wspominając... Nie mogę w pełni decydować o końcowym wyglądzie zdjęcia. A bardzo bym chciał.
W takich warunkach pracuję fotograficznie już ponad trzy lata i ostatnio naprawdę zaczęło mi brakować troszeczkę większej kontroli nad tym, co pojawia się w wizjerze aparatu przed naciśnięciem magicznego guzika spustu migawki. Musiałem coś wykombinować, aby wypełnić tą lukę.
Wybór padł na wykorzystanie w zdjęciach ludzia. Ludzia można różnie ubrać, można go postawić w różnych miejscach, można mu nadać odpowiednią pozę, kazać podskoczyć itd. Wreszcie można mu kazać biegać. Tak się złożyło, że koleżanka ostatnio wszędzie chwali się, ile i z kim biega. A że na zdjęciach również chętnie się pojawia, wymyśliłem, że zrobimy foto w temacie 'night runners'.
Przy takiej współpracy mogę zaplanować fotografię i próbować tak poskładać jej elementy, aby uzyskany efekt był zadowalający. Dzięki temu ćwiczę również wykorzystywania świateł (naturalnych i/lub sztucznych), ustawienia aparatu czy nawet pozy modela.
Czasu było naprawdę mało, praca oraz zajęcia pozazawodowe skutecznie wypełniają czas od świtu do nocy. Na dodatek wybrana miejscówka była akurat niedostępna, więc szybko musiałem ją zmienić na jedną z bocznych alejek parku w Chorzowie. Słońce powoli chowało się za horyzontem i mrocz ogarniał powoli polankę, na której zaparkowaliśmy. W sumie pogodziłem się już, że będą to tylko testy (co akurat okazało się bardzo dobrym założeniem), a przy większej ilości czasu i po znalezieniu lepszej miejscówki poprawimy temat w późniejszym czasie.
No cóż... warunek był tylko jeden: w zamian Beata zażyczyła sobie kilka portretów w specjalnie załatwionym kapeluszu i letniej sukience.




Z portretami poszło całkiem szybko i przyjemnie. A nie, poczekajcie... czy mówiłem już, że było dosyć późno i szybko robiło się ciemno?
Skończyło się tym, że bieganie robiłem już 'na czuja' w kompletnej ciemności, nie wspominając już o wstrętnych komarach, więc realnie rzecz biorąc nie zrobiłem nic, co nadawałoby się do publicznego pokazania. Jednakże skoro powiedziałem już, że były to tylko testy, to w momencie prezentacji zdjęć 'właściwych' chciałbym się odnieść właśnie do tych testów. Wrzucam zatem foto testowe, sztuk: jeden:)


Night runners - testy w ciemnym zaułku:)

Koniec końców przypomniałem sobie, jak to jest robić zdjęcia, na które mam realny wpływ i muszę przyznać (głównie przed samym sobą), że jest to sprawa, której bardzo mi brakuje. Ograniczam zatem powoli koncerty i równoważę je sesjami. Ktoś chętny na portret? :)